Hobby


Po tzw. godzinach jestem fanem filmu. Oglądam wszystko, co wpada mi w ręce (choć z czasu brakuje) – od kina OFFowego do współczesnych produkcji: i tych z Hollywood, i tych niekoniecznie do obejrzenia w kinie z popcornem.

Na drugim miejscu jest muzyka. Moi topowi wykonawcy to The Doors, Faith No More, projekty Kazika czy Armia.

Przyznaję – jestem zadeklarowanym gadżeciarzem. Im coś ma więcej święcących guzików, tym lepiej. Nie będę ukrywać – bez internetu żyć nie mogę. Mareccy internauci znają mnie z nicku neuron8.

Ponad rok temu zakochałem się w bieganiu – pasja która uzależnia jak narkotyk. Jednak jet to czas gdzie można pobyć sam ze sobą – i dużo rzeczy przemyśleć, zaplanować. Cieszę się bardzo, bo mogę pochwalić się ukończonym maratonem (4:46 – do poprawienia na wiosnę;)) we wrześniu 2014 roku. Na razie jeden, ale  plany  są już  na następne.

Nasza ulubiona rodzinna zabawa to geocheting – super sposób na spędzenie wolnego czasu, zwiedzenie fajnych, czasem bardzo ciekawych miejsc – i ta fascynacja odkrywania. Moja córka Gabrysia mówi, że jest to szukanie skarbów i ma rację. W dwóch słowach – „Geocaching to gra terenowa użytkowników GPS polegająca na poszukiwaniu „skarbów” ukrytych przez jej innych uczestników. Poszukiwane skarby, tzw. skrzynki – to odpowiednio zabezpieczone, wodoszczelne pojemniki zawierające drobne upominki oraz dziennik, w którym kolejni znalazcy odnotowują swoje odkrycia.” www.opencaching.pl Zachęcam – super zabawa.

A w kuchni lubię (moi przyjaciele też mówią, że lubią ;)) robić nalewki. Różne. Jedna z ciekawszych to z mleka i cytryn – tzw. Farmaceutów. Flagowa to żurawinówka. Najcięższa i najbardziej pracochłonna, to z dzikiej róży.


Do góry